Pamięci Leopolda Buczkowskiego



Zamieszczone na stronie konstrukcje prezentują fragmenty twórczości Leopolda Buczkowskiego oraz rozmaitości związane z osobą pisarza.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zygmunt Trziszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zygmunt Trziszka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 maja 2013

Leopold Buczowski: Z różnych stron świata



 Otóż właśnie, w naszym domu nie było nudno, a to zjawiał się jakiś włóczęga, wędrowna orkiestra, przeważnie czeska, taka wędrująca z miejsca na miejsce. Te wędrujące orkiestry zaznajomiły mnie z Beethovenem, Lisztem. W sąsiedztwie był dwór i tam w parku odbywały się koncerty. Pięć kilometrów od nas. Ludzie zaprzęgali konie do wasążków i jechali całymi rodzinami, żeby posłuchać grania.
 Przyjeżdżali też jacyś historycy, pojawiali się poszukiwacze ropy naftowej. Chodzili, wąchali, łazili po polach z butelkami w chlebakach. Szli, mówili, że są już na tropie, ale któregoś dnia wrócili ledwo trzymając się na nogach. Patrzę, a oni leżą na podłodze kompletnie spici.
 Nie możesz się dziwić, że mój świat był bardzo bogaty w ludzi, w wydarzenia. Widziałem wędrujących szklarzy, kataryniarzy, misiarzy, tych co trzebili ogiery, buhaje, tryki i mieli się za lekarzy. Bardzo specyficznie zachowywali się, mieli swój własny żargon (…)

"Mediumował" i spisał: Zygmunt Trziszka. 

Leopold Buczkowski, Z różnych stron świata, Pismo literacko-artystyczne nr 5 (48) 1986, s. 12
Tekst został zamieszczony jako fragment książki "Proza żywa", której wydanie zapowiedziano na 1986 rok.




poniedziałek, 24 grudnia 2012

Mój pisarz



(...)  Wertepy ukazały się w niedobrym okresie, w krytyce zaczynał obowiązywać już wtedy uproszczony socjologizm. Metodą tą posłużyła się Barbara Rafałowska w swojej recenzji Wertepów zamieszczonej w 34 numerze "Kuźnicy". Nie jest też przypadkiem, że drugie wydanie Wertepów ukazało się dopiero po 1956 roku.
  Na nie mniejsze przeszkody natrafił Buczkowski przy próbie opublikowania Czarnego potoku. Maszynopis tułał się po różnych wydawnictwach, a pisarz do dzisiaj nie może zapomnieć Wilhelmowi Machowi, że jako recenzent wewnętrzny dał tej książce negatywną opinię. Czarny potok ukazał się dopiero po ośmiu latach od momentu napisania, nakładem wydawnictwa PAX.
  Wiele przyczyn zadecydowało o tym, że mimo to "fenomen literacki Buczkowskiego" zmaterializował się w postaci następnych książek, które on sam nazywa opusami lub dokumentami. Trzeba było wprost niezwykłego zbiegu różnych pomyślnych okoliczności, graniczących niemal z cudem, by autor po Czarnym potoku wydał owe książki. Eskalacja nowatorstwa postępowała przecież u niego z książki na książkę i kolejno różni szanowani krytycy odmawiali mu prawa do tak daleko posuniętego eksperymentu. Oto Sandauer, zwolennik wszelkiego awangardyzmu, już przy lekturze Czarnego potoku potraktował Buczkowskiego "odmownie", zaś Błoński postąpił podobnie po lekturze  Pierwszej świetności. Nie miał więc Buczkowski zaprzysiężonych zwolenników swego pisarstwa, którzy chcieliby mu towarzyszyć komentarzem krytycznym, biorąc na siebie niejako odpowiedzialność.(...)

Zygmunt Trziszka, Mój pisarz, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1979. 
Z rozdziału Zmagania z diabłem - powieścią, s. 101-102.





czwartek, 11 listopada 2010

Leopold Buczkowski i Zygmunt Trziszka w Czechosłowacji...


"Ostatnim polskim akcentem jest w numerze recenzja Josefa Vláška z książki Leopolda Buczkowskiego i Zygmunta Trziszki Wszystko jest dialogiem (Warszawa 1984 LSW). Niedługi, ale wnikliwy tekst Vláška nosi tytuł "Klič k Buczkowskému" (Klucz do Buczkowskiego)." 
Powyższy cytat pochodzi z nr 1 (198) Literatury na świecie ze stycznia 1988 roku, z tekstu Czechosłowackie polonica (s. 349) i nawiązuje do polskich akcentów w czeskim czasopiśmie Světova literatura (1986, nr 2).